Kokardki z mega kruchego ciasta na faworki 😍
Przetestowałam już wiele przepisów na faworki vel chruściki, i zawsze wracam do tego wg mnie najlepszego, do którego używamy niezawodnej krupczatki 👌
Mimo, że upsss nie lubię faworków - ani robić, ani jeść, smażę je w karnawale
1-2 razy, aby dogodzić mojemu chruścikowemu pożeraczowi, którego mam w domu 😂😂
Tym razem faworki otrzymały trochę inny kształt, aby nie było nudy 😃
Składniki:
- 200 g mąki pszennej tortowej
- 200 g mąki krupczatki
- 6 żółtek
- 4 łyżki kwaśnej śmietany 18%
- 1 łyżka roztopionego i przestudzonego masła
- 1 łyżka spirytusu (u mnie czysta wódka)
i oczywiście tłuszcz do smażenia.
Dla mnie zawsze niezawodny jest tutaj smalec.
Użyłam 4 kostek po 250 g.
Wszystkie składniki zagniatamy. Wyrabiamy dokładnie, dość długo (chodzi o to, aby wtłoczyć w ciasto jak najwięcej powietrza). Po wyrobieniu wkładamy ciasto do foliowego woreczka i uderzamy w nie wałkiem 5-10 minut. Czynność ta spowoduje, że nasze chrusty będą bardzo kruche i obsiane pięknymi bąbelkami powietrza. Następnie rozwałkowujemy ciasto baaardzo cienko. Wykrawamy małe kółka, które ściskamy po środku dwoma palcami, aby utworzyły kokardkę. Smażymy na mocno rozgrzanym tłuszczu z obu stron na złoty kolor. Po usmażeniu odsączamy nadmiar tłuszczu na papierowym ręczniczku i posypujemy cukrem pudrem.







Mniam! Ależ cudeńka! Są tak urocze, że żal nie skosztować chociaż jednej sztuki 🤤 mąż ma dobrze z Tobą,a Ty jesteś Gospodyni na Medal, że mimo że nie lubisz faworków to i tak robisz.
OdpowiedzUsuńJa przez lata sama waliłam wałkiem w ciasto,a w zeszłym roku mąż mnie wyręczył i już wiem, że to idealna praca dla niego. Ma dużo więcej siły i faworki wyszły wręcz boskie 😉
Gorące uściski i udanego weekendu 🥰
No ja myślę, że mąż ma ze mną dobrze ;-)) Gdyby było inaczej, to nie byłby ze mną 37 lat!! Dobry pomysł z tym zaangażowaniem drugiej połowy do takich wysiłkowych prac w kuchni. Dobrego weekendu i dla Ciebie Moniu!
UsuńNie znałam takiego przepisu na faworki i nigdy nie dodawałam krupczatki, a to może być ciekawe doświadczenie, a już na pewno u nas, to zupełna nowość:)
OdpowiedzUsuńKokardkowe faworki ( pomysł super) prezentują się bardzo pięknie, a porcelanowy zestaw z makowym motywem jest niezwykle uroczy!!! Uwielbiam takie szkiełka:)
Pozdrawiam cieplutko!
Ja Maminku jestem fanką krupczatki :-))) bo w pewnych przepisach jest niezawodna!!! Makowy komplecik to mój ostatni nabytek, więc trzeba było uwieńczyć go na fotkach. Wszystkiego dobrego!
UsuńWyglądają uroczo, aż chciałoby się schrupać!
OdpowiedzUsuńDziękuję ślicznie Aniu :-))
UsuńWow, te kokardki wyglądają obłędnie! 😍 Uwielbiam Twoje podejście do faworków – nawet jeśli nie jesteś ich fanką, to widać, że robisz je z sercem, dla domowego pożeracza 😄💛 A te bąbelki powietrza w cieście… wygląda na to, że chrusty muszą rozpływać się w ustach! 👏
OdpowiedzUsuńWitam seredecznie w moich skromnych progach :-))) Dziękuję do miłe słowa. Uwielbiam karmić ludzi, a rodzinę w szczególności. A jak jeszcze smakuje - to nie ma lepszego podziękowania! Pozdrawiam serdecznie!
UsuńPrzywiałaś wspomnienia z dzieciństwa...
OdpowiedzUsuńU mnie w domu bardziej pachniało pączkami niż faworkami :-))) Mamusia moja smażyła przepyszne, idealne! Nigdy nie udało mi się zrobić tak dobrych jak te jej ...
UsuńPomysłowe faworki ❤️ Narobiłaś mi smaka 😀 Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńTeż nie przepadam za faworkami, ale niestety mój małżonek je uwielbia i czasami muszę zrobić. Na mące krupczatce nigdy nie robiłam, może faktycznie będą bardziej chrupiące. Muszę wypróbować Twój przepis:) No i kokardki są urocze, dużo ładniejsze od tradycyjnych chrustów.
OdpowiedzUsuńCzyli identycznie jak u nas :-)) Mąż uwielbia, syn uwielbia (ale już nie mieszka z nami), a ja wręcz nieznoszę ha ha ha ... Ale poświęcam się i smażę chociaż 1 raz w roku :-))
UsuńSłodkie maleństwa! Ja też nie robię chrustu, ale wciąż pamiętam ten babcinowy, ze "szpyrytusem", rozpływał się w ustach...
OdpowiedzUsuńO tak, moja mama również trzymała "szpyrytus" albo wódkę "do ciasta" w barku, w meblościance na wysoki połysk :-))) U mnie "szpyrytus" wykorzystany do nalewek, tylko jakieś czyste alko się szwendało po szafkach, więc dodałam. Ale jak nie mam to nie dodaję, i w sumie smakują tak samo he he he ...
Usuń