Szneki ... określenie dla niektórych jak z kosmosu 😂 A to dziwne określenie oznacza nic innego jak ... drożdżówki w gwarze Wielkopolskiej. Szneki z glancem - do dziś pamiętam określenie, którego używała moja Babcia na fajnie skręcone, polukrowane drożdżówki (glanc-lukier). A, że jestem już w wieku, kiedy z sentymentem powraca się do przeszłości, i do starych, sprawdzonych, rodzinnych przepisów postanowiłam zrobić szneki 😍
Składniki (na ok. 14 sztuk):
- 500 mąki pszennej
- 30 g drożdży świeżych
- 3 łyżki roztopionego masła
- 1/2 szklanki mleka
- 2 jaja+2 żółtka
- 1 łyżka domowego cukru waniliowego
- 1/2 szkl. cukru
- szczypta soli
- kilka kropli aromatu cytrynowego
Zrobić rozczyn: z rozkruszonych drożdży, łyżeczki cukru, łyżeczki mąki i części podgrzanego wcześniej mleka. Odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Jajka ubić z cukrem i cukrem waniliowym. Kiedy rozczyn wyrośnie, wlać go do miski z przesianą mąką, następnie dodać ubite jaja, resztę mleka, aromat, szczyptę soli i wyrobić gładkie ciasto. Na końcu wlewamy do ciasta ciepłe, roztopione masło i wyrabiamy do połączenia wszystkich składników. Ciasto przykrywamy ściereczką i zostawiamy do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na ok. 1h.
Wyrośnięte wyjąć na blat i lekko wyrobić, a następnie podzielić na małe kawałki (ok. 70 g każdy). Z każdego kawałka uformować kulkę. Z każdej kulki ciasta formować wałeczek, i skęcić go z obu stron. Z wałeczka formujemy ślimaka i posypujemy kruszonką.
Odstawiamy w ciepłe miejsce na 10-15 min. Po tym czasie wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy około 20-22 minuty, do zezłocenia.









Helenko! Cudne drożdżówki. Wprost idealne!
OdpowiedzUsuńA co do określenia szneka z glancem.... ja nie jestem urodzona w Poznaniu ( czyli jestem słoik) no i nie znam gwary... gdy w Polsce było Tesco i ja w nim pracowałam na stoisku grill... ale czasem pomagałam koleżankom na słodkim i podczas takiej obsługi starszy pan poprosił mnie o szneke z glancem... ja na niego patrze. I się tylko uśmiecham bo nie wiem co klientowi podać. Pan szybko się domyślil że ja nie z Poznania i poprosił o drożdżówkę z lukiem lukrem 🤣
A ja jestem od urodzenia Kujawianką, ale moja Babcia pochodziła z wielkopolski, i przemyciła do naszej kuchni wiele regionalnych, fantastycznych przepisów, które uwielbiam odtwarzać do dziś. Pozdrawiam cieplutko Moniu!
UsuńHelena, uwielbiam takie historie z przeszłości! ‘Szneki z glancem’ brzmią przepysznie i tak nostalgicznie — aż czuć zapach świeżo pieczonych drożdżówek. Twój opis krok po kroku sprawia, że od razu ma się ochotę zrobić własną porcję. Dziękuję za przypomnienie smaków z dzieciństwa i rodzinnych tradycji — kuchnia naprawdę potrafi być miejscem pełnym wspomnień i ciepła. Nie mogę się doczekać, aż spróbuję je upiec u siebie.
OdpowiedzUsuńGoroąco polecam Iwono szneki, bo są pyszne! Jak zresztą chyba wszystkie drożdżowe wypieki. A mówi to drożdzówkowy pożeracz :-)))
UsuńDobry wieczór, Helenko! Po długiej chorobie (już wszystko dobrze :-)) wreszcie nie bolą mnie oczy i mogę zaglądnąć do moich miłych blogowych przyjaciół. Szneki wyglądają popisowo wręcz :-) Są na mojej liście "do zrobienia", bo mają na dodatek superancką nazwę. Całusy :-*
OdpowiedzUsuńWitaj Marzyniu. A tak sobie myślałam ostatnio o Tobie, bo cichutko się zrobiło :-)). A tu choróbsko Cię dopadło. Najważniejsze, że już po i wróciłaś do zdrowia. Pozdrawiam cieplutko, dbaj o siebie! Buziaki!
UsuńWitaj szarością za oknem Helenko
OdpowiedzUsuńSzneki z glancem.... Przywiałaś wspomnienia z domu dziadków. Moja mama nadal używa tego wyrażenia. Jestem w połowie (ale tej wiekszej:))) ) prawie poznańską, pyrką...
Pozdrawiam mroźnym końcem stycznia
Ja też mam korzenie w wielkopolsce, bo moja Babcia pochodziła z okolic Kalisza, więc do naszej kujawskiej kuchni wplatała dużo swoich regionalnych przepisów. Dzięki temu wiem co to szneki z glancem, plyndze, pyry z gzikiem ... :-))) Zatem pozdrawiam cieplutko poznaniankę Ismenę :-)
UsuńSzneki piękne i w pięknym towarzystwie porcelany :) śliczny komplecik!
OdpowiedzUsuńSzneki poznałam dość późno a jeszcze później sznity i klapsznity:)
Świetnie wytłumaczono mi co to i na czym polega różnica: jak sznita(kromka) zrobi klap na drugą sznitę, to jest klapsznita(kanapka) :))
Dziękuję Maminku :-)) Moja Mam do dziś mówi "sznytki" na kromki chleba, a właściwie to nawet nie tylko Mama, ale i mi się czasami wyrwie takie określenie:-), ale knapsznity to nie znałam. Bardzo lubię te regionalne określenia.
Usuń