Szukaj na blogu

piątek, 21 lutego 2014

PĄCZKO-BUŁECZKI Z PIEKARNIKA





Karnawał dobiega końca i wszyscy myślami jesteśmy już przy Tłustym Czwartku ... , który kojarzy nam się z jednym: pączkami, faworkami, oponkami i innymi smażonymi pysznościami. 
To ostatni moment, żeby pofolgować sobie bez wyrzutów sumienia i skonsumować trochę więcej kalorii niż zazwyczaj ;)
Bo przecież z pączkami i faworkami spotkamy się dopiero w przyszłym roku :(
Ujęta za serce pięknymi, wprost artystycznymi zdjęciami na blogu TUTAJ postanowiłam wypróbować przepis na pączki pieczone ...  w piekarniku :) 
No i tak jak kiedyś ktoś powiedział: pączki pieczone to nie pączki! Pączki się smaży! I coś w tym jest! Moje "pączki-nie pączki" bardziej przypominały słodkie drożdżowe bułeczki niż tradycyjne smażone pączusie:( I mimo, że ich wygląd mnie nie zachwycił w smaku były bardzo dobre, nie mocno słodkie, delikatne i puszyste ... no i zero zapachu smażonego oleju, którego tak nie lubię.

Ponieważ korzystałam w całości z TEGO przepisu zamieszczam do niego link, bo nie ma sensu kopiować słowo w słowo tej samej treści. Autorka bloga bardzo dokładnie objaśnia wykonanie pączków. 






Moim zdaniem jednak trzeba do wyrobionego ciasta dodać zdecydowanie więcej mąki, gdyż jest bardzo luźne, co uniemożliwia wycinanie pączków i przenoszenie ich na blachę bez zmiany kształtu.

W każdym razie jeśli ktoś pokusi się o wypróbowanie przepisu proszę o wszelkie uwagi i komentarze - zmniejszona kaloryczność tych pączusiów baaardzo zachęca, aby kolejny raz wrócić do przepisu ...


2 komentarze:

  1. Zrobilam te "paczki" w ramach eksperymentu u Margarytki i oto moje podsumowanie:

    - ciasto bylo zdecydowanie za luzne i jak wyroslo, to musialam sporo maki podsypac i zagniatac je kilka minut, bo ciagle nie moglam odkleic go od rak (a uzylam najzwyklejszej angielskiej maki, ktorej zawsze daje mniej, bo jest "ciezsza" od tortowej/luksusowej, a i tak musialam dosypywac).
    - przez to moje paczki wygladaja jak buleczki, chociaz musze przyznac, ze w srodku sa puszyste i mieciutkie.
    - w smaku zupelnie nie przypominaja paczkow - szczerze mowiac kolo paczkow to one nawet nie lezaly, o wiele blizej im do slodkich buleczek drozdzowych (spojrzalam wlasnie na przepis na buchty u Slodkiej Babeczki i skladniki sa identyczne, tylko proporcje troszke inne).
    - przekroilam je na pol - 1 polowke posmarowalam dzemem, a druga solonym angielskim maslem szczerze przyznam, ze z slonym maslem sa poprostu obledne; z dzemem takie sobie.

    Przepis, po wlasnych modyfikacjach (wiecej maki) chetnie wykorzystam do robienia przepysznych i mieciutkich buleczek, ale do glowy by mi nie przyszlo, zeby nazywac je paczkami(pieczonymi), co najwyzej drozdzowkami (jesli dadac wiecej cukru i np. kruszonke).

    Pozdrawiam - Lucy (UK).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Lucy :-) Bardzo dziękuję za udział w Margarytkowym eksperymencie oraz za komentarz. Zdecydowanie za luźne ciasto - to pierwsze co nasuwa się po wypróbowaniu przepisu. Rzeczą niemożliwą jest nie dodać więcej mąki. Poza tym jak wspomnialaś smak delikatny, nie mocno słodki (co mi osobiście odpowiada), i jako bułeczki byłyby na pewno ok. Może i ja wrócę kiedyś do przepisu, ale to chyba ... dopiero za jakiś czas ;-) pozdrawiam cieplutko

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Drukuj

Print Friendly and PDF